Pierwszy raz w tym sezonie pojechałem do lasu rowerem górskim, jechało się fajnie, ale skończyło się chyba snakiem, bo w pewnym momencie zacząłem czuć, że strasznie mi pływa tylne koło. Na szczęście powietrze schodziło po woli i po podpompowaniu dojechałem do domu, ale dętkę niestety trzeba będzie wymienić.
W lesie wyraźnie już wiosna :)