Ostatniego dnia zdecydowałem się na powrót do domu na rowerze przez Ponidzie.
Po dość udanym drugim dniu wycieczki, postanowiłem trochę się pomęczyć i wrócić do domu na rowerze, oznaczało to dość długą i wymagającą trasę, ale postanowiłem to zrobić, szczególnie że pogoda miała być bardzo ładna.
Z Chęcin skierowałem się na Jędrzejów, co prawda nie jest to najlepsza droga na Ponidzie i do mojego domu, ale w Jędrzejowie jeszcze na rowerze nie byłem, poza tym miałem pomysł na przejazd szlakiem wzdłuż trasy Ciuchci Ponidzie, więc ruszyłem na Jędrzejów.
Trasa z Chęcin do Jędrzejowa nie jest zbyt przyjemna i większość wiedzie wzdłuż S7, częściowo starą 7. Trasa średnia, ale po 25 km znalazłem się w Jędrzejowie, zrobiłem postój na rynku, a potem namierzyłem trasę kolejki wąskotorowej "Ciuchcia Ponidzie" prowadzącą z Jędrzejowa do Motkowic i ruszyłem dalej ścieżką rowerową wzdłuż tej trasy. Przejechałem tą trasą około 6 km, ale do samych Motkowic nie jechałem, tylko wcześniej odbiłem na asfalt do Imielna, skąd skierowałem się na Pińczów. W sercu Ponidzia, zrobiłem dłuższy postój na jedzenie i koło południa ruszyłem w dalszą drogę w kierunku domu.
Kolejnymi przystankami na drodze były kolejną Skalbierz i Proszowowice - gdzie zrobiłem postój na obiad, a po drodze oczywiście piękne krajobrazy Ponidzia, ale i dość ciężkie podjazdy. Z Proszowic jechałem już dość standardowo, czyli na Posadzę, a potem na Igołomię i dalej wzdłuż Wisły do Niepołomic.
Cała trasa powrotna zamknęła się w niecałych 120 km i można powiedzieć, że tym samym zamknąłem pętlę rozpoczętą 18 lipca kiedy to przejechałem z Niepołomic do Solca Zdrój i kolejnego dnia do Kielc, a kontynuowaną właśnie z Kielc przez Góry Świętokrzyskie, Chęciny, Jędrzejów do Niepołomic - solidna z pętla po Świętokrzyskim.
Cała opisana powyżej pętla, wraz z dojazdami na dworzec PKP wyniosła ponad 520 km i 4611 metrów przewyższenia.