Blog wycieczkowy Jasona

 


Świętokrzyskie dz. 2

2024-08-22

Drugiego dnia pokonałem odcinek z Borzęcina do Chęcin, mocno klucząc po drodze.

W po zonku z noclegiem pierwszego dnia, wieczorem ze schroniska do Bodzentynie zadzwoniłem do schroniska w Chęcinach i zarezerwowałem sobie nocleg na kolejny dzień, pytanie tylko brzmiało, którędy tam jechać.

Pierwotny plan, który też był tylko schematyczny, zakładał objazd Gór Świętokrzyskich i podjazdem na Święty Krzyż. Rozpoczynając drugi dzień w Bodzentynie mogłem co prawda pojechać główną drogą do Nowej Słupi i potem kontynuować wycieczkę zgodnie z pierwotnym planem, ale w końcu stwierdziłem, że tym razem daruję sobie Święty Krzyż i pojadę w miejsca, których jeszcze nie odwiedzałem.

Na początek zrobiłem podjazd przez Świętą Katarzynę do miejscowości Krajno Pierwsze pod napis "Góry Świętokrzyskie", byłem już kiedyś w tym miejscu, ale wtedy napisy jeszcze nie było. Po sesji zjechałem ponownie do Świętek Katarzyny i odbiłem na Masłów. W Wilkowie odwiedziłem całkiem ładny zalew, następnie Dworek Żeromskiego w Ciekotach, by następnie wjechać na szlak Przełomu Lubrzanki. W tym momencie mój plan zakładał przejazd niebieskim szlakiem pieszym wzdłuż Lubrzanki do zalewu Cedzyna, jednak znowu postanowiłem utrudnić sobie życie i przejechać szlakiem żółtym przez Diabelski Kamień i Klonówkę. Kiedyś robiłem już ten szlak, ale wtedy od Masłowa i pamiętałem, że nie był przejezdny na całym przebiegu. Jednak tym razem zachęciły mnie ładne tabliczki szlaku rowerowego, po którym wnioskowałem, że może szlak został dopracowany. Niestety okazało się, że nie, dodatkowo sprawę utrudniały warunki pogodowe, okazało się, że po wczorajszej ulewie, szlak jest mega mokry i zabłocony, jakoś się przeprawiłem, ale nie była to przyjemna wycieczka.

Po wylocie na asfalt w Masłowie, postanowiłem że jednak podjadę na Zalew Cedzyna, przejechałem więc przez Wolę Kopcową i dotarłem nad zalew, na następnie objechałem go docierając nad zaporę. W Cedzynie trochę odpocząłem, a następnie przebiłem się do centrum Kielc, gdzie zjadłem obiad, teraz pozostawało dojechać do Chęcin.

Z miasta w kierunku Chęcin jedziemy najpierw ścieżką rowerową wzdłuż drogi 762, a potem bocznymi droga, w każdym razie aż do skrętu na jaskinię Raj, nie trzeba wjeżdżać na ruchliwą szosę. Ostatnie kilometry do Chęcin trzeba by pokonać jednak już po szosie, ja co prawda jeździłem tą drogą już kilka razy, ale to było dość dawno i zawsze w przeciwnym kierunku, więc tym razem postanowiłem coś przykombinować. Na początek pojechałem pod Jasknię Raj, następnie przebiłem się szlakiem pieszym na Czerwoną Górę, momentami było trochę ciężko przejść z objuczonym rowerem, ale koniec końców, to przejście okazało się bardzo udane. W tym miejscu postanowiłem, że do Chęcin pojadę na około odwiedzając jeszcze pasmo Zelejowej i niestety ten pomysł okazał się kiepski :)

Najpierw chciałem przejść szlakiem pieszym czerwonym przez całą Zelejową, ale już przy próbie wejścia na szlak zobaczyłem, że z rowerem nie mam szans - szlak wiódł mocno pod górę i dodatkowo był mega zarośnięty. Objechałem, więc pasmo na około i spróbowałem z drugiej strony, ale i tym razem okazało się, że rowerem nie przejdę. Zostałem, więc rower w krzakach i na piechotę zaatakowałem Zelejową, po kilkunastu minutach zdobyłem szczyt, to całkiem ładne miejsce, ale za długo zostać nie mogłem, bo krzakach leżał mój rower z całym dobytkiem. Na szczęście szlak był tak zarośnięty, że nikt chyba tamtędy nie chodzi, więc mój rower zastałem w miejscu w którym go zostawiłem:)

Po tych przygodach pozostało mi już tylko dojechać do Chęcin, a koniec postanowiłem jeszcze zdobyć rowerem wzgórze zamkowe, a potem zjadłem jeszcze co nieco na rynku i około 17 zameldowałem się w schronisku. Wieczorem poszedłem jeszcze oglądać Chęciny nocą, kończąc tym samym całkiem udany drugi dzień mojej wycieczki.

Zobacz więcej >>>


Galeria zdjęć


Statystyki aktywności
  • Dystans: 72.20 km
  • Czas: 4:40:16
  • Vavg: 15.46 km/h
  • Vmax: 52.30 km/h
  • Przewyższenia: 948 m
  • Temperatura: 14 ºC
  • Kalorie: 2569 kcal
  • Sprzęt: Kross Esker 6.0