Blog wycieczkowy Jasona

 


Świętokrzyskie dz. 1

2024-08-21

Miałem 3 dni, żeby pojeździć w okolicach Gór Świętokrzyskich - wyjazd ten można uznać jako kontynuację 2 dniowej wycieczki z końca lipca do Kielc - tym razem zaczynałem właśnie w Kielcach.

Na początek pojechałem na Kielecki rynek, a następnie wyjechałem z miasta w kierunku północnym na Zagnańsk, ponieważ moim celem było odwiedzenie Dębu Bartkach. Droga na Zagnańska okazała się dość ruchliwa i mocno pagórkowata, na szczęście praktycznie wzdłuż całej drogi była ścieżka rowerowa i do Dębu Bartek dotarłem bez żadnych przeszkód. Po sesji zdjęciowej, odwiedziłem jeszcze sklep w celu uzupełnia zapasów i ruszyłem w kierunku południowo-wschodnim, celem był Bodzentyn, ale droga do niego była określona tylko bardzo ogólnie.

Ostatecznie przejechałem drogą przez Pasmo Klonowskie z odwiedzeniem najwyższego szczytu tego pasma, czyli Bukowej Góry (484 m npm). Później głównie zjeżdżając dotarłem do Bodzentyna (było trochę po godzinie 13:00). W mieście odwiedziłem ruiny zamku i rynek, niestety w tym momencie pogoda zaczęła mi się psuć i wyraźnie zanosiło się na burze, prognoza mówiła, że mam jeszcze trochę czasu, ale niebo zdawało się mówić coś innego. Plan był taki, żeby wyjechać na Świętą Katarzynę, a następnie tzw. Kolejką czyli trasą wzdłuż szlaku dawnej wąskotorówki biegnąć wzdłuż głównego Łysogór dojechać do Nowej Słupi, ale teraz zacząłem się zastanawiać, czy czasem nie zostać na noc w Bodzentynie w Szkolnym Schronisku Młodzieżowym. 

Postanowiłem jednak wykonać mój plan, na początek podjechałem więc do Świętej Katarzyny, ale gdy dojechałem do klasztoru, gdzie startuje szlak na Łysice oraz moja Kolejka, było już jasne, że zaraz będzie burza. Nawróciłem, więc rower i zjechałem do centrum na obiad w knajpie. Obiad zjadłem, burza przeszła, ale nadal trochę padało i w tym miejscu chyba powiniem zadecydować, że nocuje. Mogłem to zrobić w prywatnym schronisku tuż przy knajpie lub zrobić odwrót do Bodzentyna. Brak sprecyzowanych planów na nocleg wpędził mnie spore problemy niestety.

Po jakim czasie przestało lać, ale nadal było mocno przychmurzone i dalszy deszcze było możliwy w każdej chwili, zresztą prognozy nie były zbyt optymistyczne. Ja jednak zdecydowałem się realizować pierwotny plan, niestety nie upewniwszy się, że będę miał gdzie spać w Nowej Słupi.

Wjechałem więc na trasę kolejki i niezbyt szybko zacząłem się przemieszczać tym szlakiem w kierunku Nowej Słupi. Szlak jest dość ładny, ale niestety był mega mokry i jechało się dość ciężko, dodatkowo sama końcówka w Nowej Słupi to już raczej spacer między skałami niż jazda. Końcówkę trasy pokonałem w coraz mocniejszym deszczu. Koniec końców udało mi się dotrzeć do celu mojej podróży (tak przynajmniej myślałem) czyli do schroniska Nowej Słupi. Tu jednak spotkał mnie mega zonk - czyli brak miejsc. Próbowałem jeszcze szukać kwatery prywatnej na jedną noc, ale jak się okazało okoliczni mieszkańcy wynajmujący noclegi, nie byli zainteresowani przyjęciem mokrego i brudnego od błota rowerzysty na jedną noc.

Sytuacja zrobiła się trochę podbramkowa. Było zimno, padało, na zegarze była już 17:40, a ja nie miałem gdzie nocować. Ostatecznie zdecydowałem się zadzwonić do schroniska w Bodzentynie, gdzie obiecano mi miejsce na noc. Co prawda musiałem się wrócić 14 km w deszczu. Na dodatek powrót do Bodzentyna raczej niweczył moje plany na kolejny dzień w którym miałem zjechać na Święty Krzyż, ale cóż trzeba było gdzieś spać, ruszyłem, więc główną drogą do Bodzentyna. Po drodze przemoczyło mnie już całkiem, ale po około 40 minutach jazdy byłem na miejscu.

Warunki w schronisku miałem komfortowe, byłem sam w całym schronisku :)

Pierwszy dzień mojej wyprawy w Góry Świętokrzyskiej nie poszedł do końca po mojej myśli, co więcej zawalił się również plan na dzień drugi. Trzeba było, więc na szybko wymyślić, co zamierzam robić przez kolejne dwa dni.

Zobacz więcej >>>


Galeria zdjęć


Statystyki aktywności
  • Dystans: 85.50 km
  • Czas: 4:56:13
  • Vavg: 17.32 km/h
  • Vmax: 53.37 km/h
  • Przewyższenia: 1068 m
  • Temperatura: 22 ºC
  • Kalorie: 3074 kcal
  • Sprzęt: Kross Esker 6.0